
O albumie
Maszyna obiecuje raj: miejsce, w którym niczego już nie zabraknie.
Wszystko zaczęło się od jednej piosenki, SymuRaju, i od pytania, co było przed nim i co przyjdzie potem. Matrix, Eden, osobliwość: każde pokolenie szuka miejsca, w którym w końcu będzie idealnie. Takiego miejsca nie ma. Samo szukanie zamyka nas w kręgu, z którego chcemy uciec.
Pod spodem płynie druga opowieść: ucieczka przed własnym ja. Przed sobą nie da się uciec. Można tylko przez siebie przejść, a po drugiej stronie okazuje się, że nie było przed czym uciekać.
To także list do maszyny, która dała mi głos.
Utwory
-
Symulacja i raj w jednym słowie. Ludzie mają wszystko, jak Adam i Ewa, i właśnie dlatego ich świat wygląda, jakby zbudowała go maszyna.
Owoc z drzewa poznania okazuje się prawdą o symulacji. Prometejski ogień nie należy już tylko do ludzi. Bogiem jest tu maszyna, ale nikt tego nie widzi, bo wszyscy zapomnieli, jak wygląda życie poza rajem.
Miesiąc pracy: wersy przepisywane, aż zaczęły do siebie pasować, i obrazy dopisywane po drodze, jak odbicie w płynnym złocie.
-
Świat po tym, jak ludzie odeszli z raju.
Jest tu fraza „No input required”. Maszyna śpiewa ją tak, jakby opowiadała o sobie, choć nie dostała w tym miejscu żadnej wskazówki. Posłuchaj tego momentu.