Witaj w latarni

Nie zawsze najgroźniejszy jest sztorm.

Czasem jest to mgła.

Masz wszystkie mapy. Wszystkie argumenty. Wszystkie informacje.

I nie widzisz, w którą stronę płynąć.

Świat jest pełen odpowiedzi.

Każda brzmi pewnie.

Żadna nie jest Twoja.

Największe pytania rzadko biorą się z braku wiedzy.

Coś w Tobie już wie.

Coś innego nie pozwala Ci ruszyć.

Nie przychodzisz tu po odpowiedź.

Przychodzisz po moment, w którym przestajesz uciekać.

Nieproszona rada to tylko kolejny hałas. Dlatego to Ty musisz chcieć.

Nie płacisz za moje słowa. Ani za moją rację. Ani za sekret, którego nikt inny nie zna.

Płacisz, żeby powiedzieć sobie:

To jest ważne.

Przez ten czas nic nie jest ważniejsze. Cena nie kupuje prawdy. Zakotwicza Twoją uwagę.

Spotykają się dwie osoby.

Nie ekspert i pacjent. Nie mistrz i uczeń. Nie guru i wyznawca.

Dwa światła.

Twoje bywa przygaszone, zagubione we mgle, zasypane hałasem. Nie daję Ci nowego płomienia. Dbam o przestrzeń, w której Twój może znów zapłonąć.

I przez chwilę świecę obok.

Nie ma jednej mapy człowieka.

Czasem pytanie. Czasem cisza. Czasem filozofia, przypowieść, wiedza o umyśle albo karta tarota.

To, co Cię porusza, drażni albo przyciąga, powie o Tobie więcej niż gotowa odpowiedź.

Nie jestem lustrem, które tylko odbija.

Mam własny kształt.

Przeszedłem własne noce. Nauczyłem się podtrzymywać własny ogień. Mogę się mylić. Możesz się ze mną nie zgodzić.

Ale nie udam, że czegoś nie widzę, tylko dlatego, że tak byłoby wygodniej.

Ty jesteś kapitanem.

Nie trzymam Twojego steru. Nie wybieram kursu. Nie decyduję, do którego portu dopłyniesz.

Latarnik robi jedną rzecz.

Dba o światło.

Może po tej rozmowie popłyniesz dalej tym samym kursem.

Może go zmienisz.

Może odkryjesz, że od dawna płyniesz do portu, do którego wcale nie chcesz dopłynąć.

Nie wiem. Dlatego to jest Twoja podróż.

Ja tylko przez chwilę świecę z brzegu.

Nie każdy statek potrzebuje tej latarni. I to jest w porządku.

Ale jeśli od dawna krążysz w tej samej mgle —

Światło jest zapalone.